Wspaniała to była podróż! Choć nieszablonowa. Odarta z piękna i lukru, którym Włochy ociekają. Czy książka Włochy prawdziwe obrzydziła mi ten ukochany przeze mnie kraj? Nie, ani trochę. Każde państwo ma swoje problemy - Włochy nie są wyjątkiem. Z pewnością będę tam nadal wracać przy każdej możliwej okazji. Może tylko mój research hotelowy będzie porządniejszy przed wyjazdem na Sycylię. A to w sumie wyjdzie mi na dobre.
Źródło grafiki: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5179212/wlochy-prawdziwe-podroz-sladami-mafii-migracji-i-kryzysow
Mateusz Mazzini ma lekkie pióro, dzięki czemu od opowiadanej przez niego historii trudno się oderwać. Autor przedstawia inne oblicze Włoch - to, którego turyści zwykle nie dostrzegają. W gruncie rzeczy w tej książce widzimy Włochy jako państwo mierzące się z problemami dobrze nam znanymi z innych europejskich krajów: migracją, problemami z transportem publicznym w, wywindowanymi cenami mieszkań w centrach miast, opieszałościa w działaniach polityków. Problemem, który wydaje mi się jednak typowo włoski, jest pewna stagnacja.
Jak wskazuje autor, Włochy w gruncie rzeczy nie mogą ruszyć do przodu. Ich rozwój blokuje w dużej mierze przeszłość. W wielu miastach niemal każdy budynek to zabytek, o który należy dbać i którego nie można w łatwy sposób poddać modernizacji. Włochy od lat w pewnym sensie odcinają kupony od popularności takich miast jak Florencja czy Rzym, czynią ukłony wobec turystów, zapominając przy tym nieco o włoskich mieszkańcach. To, co jest największym atutem Włoch, przyciągającym rzesze ludzi z różnych zakątków świata, może w gruncie rzeczy stać się też ich przekleństwem.
Muszę przyznać, że zaskoczyły mnie również informacje o tym, jak rozbudowana jest nadal mafia funkcjonująca we Włoszech. Sądziłam, że jest to raczej relikt przeszłości, a mafia pojawia się dziś już tylko w produkcjach kinowych i w książkach. Jakież to było naiwne myślenie! Problem mafii nie tylko nie znika, ale - odniosłam podczas lektury wrażenie - wręcz się powiększa. Historia autora dotycząca niebezpiecznej sycylijskiej dzielnicy nieco otworzyła mi oczy i uświadomiła, że do wyboru noclegu na czas wakacji powinnam podchodzić zdecydowanie ostrożniej.
Po przeczytaniu książki natrafiłam na opinie, że jest w niej wiele "lewackich" poglądów autora. Rzeczywiście, podczas omawiania niektórych problemow i kryzysów da się wyczuć, której stronie bardziej kibicuje autor. Nie przeszkodziło mi to jednak zupełnie w odbiorze książki - nie czułam się, jakby jakiekolwiek poglądy były mi wpychane na siłę. Stąd moje szczere zdziwienie na widok takich negatywnych opinii. Swoją drogą, niezwykle frustrująca jest ta ciągła potrzeba wrzucania ludzi do różnych szufladek. Czy nie lepiej żyłoby się nam w społeczeństwie, gdybyśmy mogli wymieniać poglądy bez wzajemnego atakowania się i szufladkowania? W tej materii jestem fanką pojęcia "radykalnego centrum", używanego przez profesora Matczaka. Jeśli już mam się szufladkować, to właśnie tam - chętnie wysłuchuję argumentów i opinii obu stron w dyskusji.
Po Włochy prawdziwe polecam sięgnąć każdemu zainteresowanemu tym krajem. I nie obawiajcie się - książka raczej nie obrzydzi Wam tego państwa. Nawet po lekturze postrzegam Włochy jako il bel paese, rozumiem jednak teraz lepiej problemy, z jakimi mieszkańcy muszą się mierzyć, i szczerze trzymam kciuki za to, by w odpowiednim czasie znaleziono właściwe rozwiązania.
Ten reportaż sprawił, że moja miłość do opisywanego kraju odrodziła się na nowo (zaczynam nawet odkurzać mój włoski!). W związku z tym mam pytanie: jakie inne książki o Włoszech - ich historii, kulturze, sztuce, polityce - uważacie za godne polecenia? Chcę wgryźć się we Włochy jeszcze mocniej 😉💜
Komentarze
Prześlij komentarz