Przejdź do głównej zawartości

Jak wrócić do siebie po spotkaniu ze śmiercią?

Jakbyś się czuł, stając oko w oko ze śmiercią? Co by się stało, gdyby przyszła do Ciebie właśnie w tej chwili? Jak zmieniłoby się życie Twoich bliskich? Czy świat byłby lepszym czy gorszym miejscem bez Ciebie? Czy nie powinieneś bardziej doceniać tych małych rzeczy, które sprawiają, że żyjesz i masz się całkiem nieźle? Te i wiele innych pytań mogą zacząć kotłować się w głowie po przeczytaniu tej małej, niepozornej książeczki - Rok, w którym nie umarłem. Ostrzegam - czytasz na własną odpowiedzialność!



Mikołaj Grynberg może pochwalić się dodaniem w ostatnim czasie do swych życiowych doświadczeń bliskiego spotkania ze śmiercią. W opisywanej książce dzieli się z czytelnikiem swoimi odczuciami i przemyśleniami związanymi z tym, co nieuniknione. Stosując ironię doprowadza do śmiechu, po to, by za chwilę niespodziewanie wzruszyć. Rok, w którym nie umarłem kończy się zbyt szybko - zupełnie jak ludzkie życie.

Traktuję tę lekturę przede wszystkim jako memento mori, jako pretekst do tego, by zacząć celebrować życie. Zbyt często skupiamy się na tym, co nam się nie udało, czy też jakie kłody znów rzuca nam pod nogi życie. Zapominamy o wdzięczności za to, co przyjmujemy za pewnik. Oddycham. Mam dach nad głową. Moi bliscy są ze mną. Wszystko inne to tylko miłe dodatki. Ta książka naprawdę pozwala się zatrzymać i spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Bardzo się cieszę, że na nią trafiłam. Za jedną z najbardziej przykrych rzeczy w życiu uważam dostrzeżenie jego wartości, gdy jest już na to za późno.

Książka wzbudziła we mnie chęć natychmiastowego sięgnięcia po telefon i porozmawiania z bliskimi. Po to, by zupełnie bezsensownie nie tracić szansy na bycie razem w tym krótkim czasie, jaki każdy z nas dostał. W realizacji tego planu powstrzymała mnie jednak godzina - jestem przekonana, że telefon o 1:00 w nocy może być całkiem zrozumiałą przyczyną zawału. Bez żartów jednak, warto żyć ze świadomością, że to, co odkładamy na później, może już nie nadejść. I z takim zrozumieniem rzeczywistości ustalać swoje priorytety.

Dzięki tej lekturze możliwe jest też wejście w buty osoby, która zupełnie nagle ląduje w szpitalu i musi pogodzić się z tymczasowym brakiem sprawczości oraz oddaniem jej w ręce pielęgniarek i lekarzy. Przyznam, że sama myśl o tym budzi we mnie lęk. Książka w pewien sposób oswaja jednak z takimi trudnymi doświadczeniami. I za to bardzo ją cenię.

Myślę, że Rok, w którym nie umarłem zostanie ze mną na długo.

A Ty co robisz, by nie żałować w ostatnich momentach?
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak znaleźć sens, gdy Twój świat się wali i pali?

Twój szef właśnie wyrzucił Cię z pracy? Bliska Ci osoba trafiła do szpitala? A może partner postanowił wymienić Cię na lepszy model? Luz, wyliżesz się z tego wszystkiego. A jeśli zupełnie mi nie uwierzyłeś - uwierz autorowi książki Człowiek w poszukiwaniu sensu . Facet twierdzi, że życie każdego z nas ma sens, niezależnie od tego, jak wielki syf materializuje się wokół nas. I może gdyby nie miał za sobą pobytu w obozach koncentracyjnych, nie uwierzyłabym mu. Ale ma, więc wierzę. Źródło grafiki:   https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4924482/czlowiek-w-poszukiwaniu-sensu Viktor Frankl jest twórcą logoterapii, a więc terapii sensu. W omawianej książce autor przybliża, czym ta terapia jest i jak możemy zmienić swoje podejście do życia dzięki wykorzystywanym w niej narzędziom. Jest to jednak tylko jeden element tego dzieła, poprzedzony bardzo osobistymi doświadczeniami autora związanymi z pobytem w różnych obozach koncentracyjnych.  Muszę przyznać, że trafiłam na tę książkę w idealnym...

Bogowie nie tacy znów martwi

Nietzsche twierdził, że Bóg umarł. Pozwolę sobie nie zgodzić się z szanownym filozofem. Bogowie są wciąż żywi w głowach ich wyznawców. Skąd jednak wzięli się bogowie? Czy niejedzenie warzyw może mieć podbudowę religijno-moralną? Czy można stworzyć odłam religii przypadkiem, szukając żony? Na te i inne pytania udziela odpowiedzi Krótka historia religii .  Źródło grafiki:  https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5201069/krotka-historia-religii Richard Holloway zabiera nas w zygzakowatą podróż po świecie różnych religii. Skupia się przy tym nie tylko na religiach dobrze nam znanych. Wspomina też o wierzeniach, które w naszym kręgu kulturowym nie są szczególnie popularne. Książka ta raczej nie zaciekawi osób, które mają już bogatą wiedzę na temat wierzeń w różnych zakątkach świata. Będzie za to świetnym wyborem dla tych, którzy rozpoczynają przygodę z poznawaniem różnych religii. Czytając tę książkę próbowałam robić bilans religii ogółem - czy przyniosła ona ludziom na przestrzeni wieków...